Whisky #117: The Glenlivet Cipher 48%

ABV: 48%
Wiek: NAS
D.: 1989 r.
Ilość butelek: 33000
Cena: 400zł

The Glenlivet Cipher
The Glenlivet Cipher

The Glenlivet CIpher, to kolejny NAS w bogatym świecie whisky. Obecnie to już zbyt mocno nie dziwi, że kolejne destylarnie idą w taki rodzaj whisky bez określenia wieku. Nie dziwi, bo mnie osobiście już to spowszechniało i nie pochylam się zbyt mocno nad kolejnymi butelkami bez cyfr/liczb na etykiecie. W The Glenlivet poszli ciut dalej wymyślając sobie mistyczną otoczkę odnośnie swojego najnowszego produktu NAS. Generalnie whisky z czarnej jak smoła butli powinna nazywać się Mystique, a nie Cipher 🙂 Nie będę się rozwodził dalej, tylko przejdę od razu do ataku na tę skądinąd nieźle prezentującą się wizualnie butelkę.

The Glenlivet Cipher
The Glenlivet Cipher

Moje odczucia:
OKO: jasny bursztyn.
NOS: świeża, owocowa, dębowa. Takie pierwsze wrażenie. Z owoców mamy tu pomarańcze, grejpfruty i generalnie skórki z obu tych owoców i ich kuzynów. Wyczuwalny słód i nieco miodu. Za chwilkę znowu zielone cytryny, imbir, nuty mineralne. Whisky podszyta młodym destylatem, który nie może się przebić przez owocową ścianę, ale człowiek czuje i wie, że on tam jest. Po kolejnych chwilach w kieliszku wychodzi coraz więcej słodszych pomarańczy, biszkopty i wanilia. Robi się o wiele przyjemniej niż na początku. Z wodą: sad iwiciwy, sklep z landrynkami, przejrzałe i wygrzane w słońcu cytrusy – sok z tych owoców.
JĘZYK: kurcze, ta whisky mogłaby być nawet niezła, to czuć w tle, czuć walkę z narowistą młodością. Świadczy o tym gładki posmak, mięsista owocowość, oleistość. Jednak to wszystko jest przyćmione przez atrybuty whisky młodej i niepokornej, z dębowym zacięciem na czele. Pomimo to daje się wyczuć landrynki, nieco marcepanu, a w kontrze imbir z pieprzem oraz piekące chilli. Zbyt mocno tu iskrzy. Z wodą: robi się zbyt płasko i jeszcze bardziej iskrząco.
FINISZ: miejscami tytoniowy, mineralny, dębina, resztki owoców. Średnio długi.

The Glenlivet Cipher
The Glenlivet Cipher

Szczerze przyznam, że z wielkim sceptyzmem lałem The Glenlivet Cipher do kieliszka. I jeśli można to tak nazwać, trzymając się ciągle w ryzach NASów, to whisky ta nawet nieco mnie zaskoczyła, pozytywnie. Nie ma żadnego łał, bo to przeciętny wyrób, ale piłem o wiele gorsze whisky bez deklaracji wieku, a Cipher nie wiem dlaczego, ale ma coś w sobie. Może inaczej, wiem że miałaby TO COŚ, gdyby poleżała nieco dłużej w jakiejś nawet refill beczce 🙂
OCENA: 83/100.

Ostatnie wpisy:

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *